GRY STRATEGICZNE
|
|
Struggle of Empires Bezpardonowa walka przywdców europejskich o władzę nad koloniami
liczba graczy:
od 2 do 7
czas gry: ok. 180 min. wydawca: Eagle Games wersja językowa: angielska instrukcja: angielska
cena: 219.00 PLN
wysyłamy w: niedostępny |
Gra Struggle of Empires jest reprintem klasycznej gry Martina Wallace. Gracze wcielają się w role przywódców największych mocarstw europejskich, które w XVIII wieku toczą bezpardonową walkę o dominację nad koloniami. Cel może być osiągnięty różnymi sposobami. Liczy się nie tylko siła militarna ale przede wszystkim zdolności negocjacyjne i umiejętność zawierania odpowiednich sojuszy. Istotna jest także gospodarka i polityka wewnętrzna gdyż zbytni ucisk własnej ludności może doprowadzić do wybuchu rewolucji i automatycznej przegranej.
Zawartość opakowania
- 6 kart doskonale wykonanych sztancowanych żetonów
- 1 planszę
- 1 zestaw plastikowych pieniędzy
- 4 kości do gry
- zasady w 3 wersjach językowych (angielskiej, francuskiej i niemieckiej)
Recenzje naszych klientów:
zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną
zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną
dodano: 2011-07-23
Wyśmienita strategia
autor:
Jest to wyśmienita pozycja o prostej mechanice, dużej ilości żetonów, które powinno się ogarnąć przed rozegraniem pierwszej partii.
W grze występuje bardzo dużo interakcji - tej negatywnej. Trzeba zawierać sojusze z tymi co nam zagrażają a z pozostałymi toczyć wojenki o wpływy w danym regionie.
Jak w prawie każdej grze Wallace trzeba wybrać dwie z kilku akcji (dokładnie sześciu).
Gra najlepiej zaczyna chodzić w trybie pięcioosobowym. Nieparzystość graczy dodaje rozgrywce dodatkowego smaczku w postaci zażartej licytacji przed rozpoczęcie wojenki. Ta licytacja ma na celu ukształtowanie się dwóch obozów sojuszniczych.
Ta gra jest raczej skierowana dla doświadczonych gracz a czas rozgrywki to minimum 3 godziny
autor:
Jest to wyśmienita pozycja o prostej mechanice, dużej ilości żetonów, które powinno się ogarnąć przed rozegraniem pierwszej partii.
W grze występuje bardzo dużo interakcji - tej negatywnej. Trzeba zawierać sojusze z tymi co nam zagrażają a z pozostałymi toczyć wojenki o wpływy w danym regionie.
Jak w prawie każdej grze Wallace trzeba wybrać dwie z kilku akcji (dokładnie sześciu).
Gra najlepiej zaczyna chodzić w trybie pięcioosobowym. Nieparzystość graczy dodaje rozgrywce dodatkowego smaczku w postaci zażartej licytacji przed rozpoczęcie wojenki. Ta licytacja ma na celu ukształtowanie się dwóch obozów sojuszniczych.
Ta gra jest raczej skierowana dla doświadczonych gracz a czas rozgrywki to minimum 3 godziny
Zdecydowanie jak dotąd mój ulubiony territory control. Bardzo ciekawy pomysł z licytacją sojuszy, który wzmaga interakcję między graczami - zarówno w sensie 'dyplomatycznym', gdy gracze targują się o sojusze między sobą, jak i w związku z tym, że chcąc uniknąć groźnej konfrontacji trzeba wylicytować przymierze z graczem, z którym nie chce się w danej chwili walczyć. Drugim ciekawym pomysłem jest możliwość zapożyczania się w "banku". W rezultacie nigdy nie brakuje pieniędzy, natomiast zbyt pochopna gospodarka gotówką grozi rewolucją i przegraną w grze - a to z kolei potrafi przewrócić całą rozgrywkę do góry nogami (zdarzyła mi się sytuacja, gdy zająłem 1-sze miejsce w końcowej punktacji ex equo z innym graczem - nazwijmy go B - tylko dlatego, że jeszcze inny gracz - powiedzmy C - przegrał w wyniku rewolucji, choć gdyby nie to, C zająłby 2-gie miejsce, a B trzecie).
Zasady są stosunkowo proste, choć spora liczba lakonicznie opisanych żetonów wymusza częste zaglądanie do instrukcji w trakcie pierwszych partii. Sama rozgrywka jest natomiast dość dynamiczna jak na grę, w którą najlepiej gra się w minimum 5 osób. Downtime zdarza się rzadko i zależy raczej od charakteru graczy niż od samej gry. W rezultacie, choć cała rozgrywka trwa minimum 3 godziny, ten czas zlatuje szybko.
Ogółem polecam SoE. Wśród innych territory control zdecydowanie się wyróżnia dzięki naprawdę ciekawym nowinkom.